na drugim brzegu                                                                              

 

 

 

 

 

 

***
Wygląda na to, że parę osób zrobiło sobie niezłą zabawę moim kosztem... Jak to fajnie się pośmiać z czyjejś reakcji, prawda? I jak to fajnie potem zwabić na czata, niby w dobrej wierze, a potem pośmiać się dalej? Niestety, tak daleko moje poczucie humoru nie sięga... Tak, jestem wrażliwa. Jestem estetką, może bardziej niż średnia krajowa. Uważam, że są rzeczy, których się nie wystawia na widok publiczny, podobnie jak bardzo źle reaguję na zbyt otwarte i szczegółowe rozmowy o pewnych funkcjach fizjologicznych i używanie wulgarnego słownictwa w mojej obecności. I tu nie tyle chodzi o pruderię, co o granice dobrego smaku. Przekroczenie ich traktuję niemal jak osobistą obrazę. Nawiązanie do pewnej wczorajszej rozmowy o tematyce astrologicznej - tak właśnie wygląda mentalność Księżyca w Wadze. Dla co poniektórych jak widać zupełnie obca i niezrozumiała.
greeneye 2004-11-17 01:38:04 skomentuj (5)


przydatna życiowa umiejętność
Jak to musi być dobrze - umieć lekceważyć. Sprawy, sytuacje, a zwłaszcza ludzi, ich myśli i uczucia. Przy tym nie mieć wyrzutów sumienia albo umieć skutecznie je zagłuszyć przekonaniem, że to ja jestem najważniejsza,że muszę przede wszystkim dbać o siebie i własne interesy. Muszę i ja się tego nauczyć. Bardzo ułatwia życie. Ale czy wtedy byłabym lubiana? Czy lubiłabym samą siebie? Wątpię. Ale czy to takie ważne...
greeneye 2004-11-15 01:49:34 skomentuj (8)
winter-minded
Pustka, chłód, ciemność, głucha cisza. Niby zimy jeszcze nie ma, a czuję jakby była. Nie w sensie meteorologicznym - zima jest we mnie... Co dzień piszę po 3-4 notki, bardzo długie - ale nie do opublikowania. Zbyt pełno w nich rozżalenia, goryczy i pretensji. Niby różne, ale dałoby się je sprowadzić do jednego wspólnego obsesyjnego motywu: nie rozumiem. Nie mogę zrozumieć...
greeneye 2004-11-09 21:08:19 skomentuj (6)
***
Prośba do wszystkich, których znam lub będę znała, czy to realnie, czy wirtualnie, a którzy kiedykolwiek przeczytają te słowa. Jeśli kiedykolwiek będziecie coś do mnie mieli, jeśli kiedykolwiek coś stanie między nami, jakieś nieporozumienie, niedomówienie - od razu nie uciekajcie, nie obrażajcie się i nie przestawajcie odzywać. Powiedzcie wprost o co chodzi, nie każcie się domyślać, pozwólcie wyjaśnić czy sprostować. W końcu nawet przestępca ma prawo do obrony.
greeneye 2004-11-09 01:19:33 skomentuj (1)
kto jeszcze...
... uważa, że ma zawsze w życiu pod górkę i zawsze mu wiatr w oczy, niech się dopisze w komentarzach - może klub założymy? ;)

***

Tak to bywa, że wariaci spotykają innych wariatów i czują, że w swym wariactwie nie są osamotnieni - mają wtedy złudzenie normalności ;)

***

Czuję się, jakbym wiecznie na coś czekała - nieokreślonego... nierealnego... jakąś zmianę... Ile można czekać na coś, na co jednocześnie prawie nie widzi się szans?

***

Będzie mnie tu trochę mniej, bo w pracy zablokowano mi Explorera. Niby dlatego, żeby nikt się nie włamał do komputera z testami. Sądzę jednak, że nie tylko o to chodzi - pewnie też o to, bym nie grzebała w necie w pracy :/ Anonimowa internautka wobec konieczności częściowego odwyku - nie musiała wprowadzać ograniczeń, same się wprowadziły :/

greeneye 2004-11-08 04:08:02 skomentuj (3)
Uprzejmie donoszę...
... z placu boju z ostateczną wersją pracy magisterskiej - na razie ogłaszam kapitulację :( Już dzisiaj miałam to zawieźć - nie zawiozę. Myślałam - już napisane, wydrukować to szczegół, jeszcze jakieś drobiazgi techniczne... Akurat! Do tej pory nad tym siedziałam i nie skończyłam, no i spóźniłam się na ostatni środek lokomocji zdolny zawieźć mnie do Warszawy przed zamknięciem sekretariatu. Po pierwsze, nie sądziłam, że porządnej jakości zdjęcia i ilustracje tak się niemożliwie długo drukują. Po drugie - i tu największy problem - kompletnie schrzaniłam numerację stron, nie ma kontynuacji między rozdziałami, a zorientowałam się, gdy już miałam wydrukowane dwa egzemplarze pracy.... :(((((((( A niech to wszystko.... wolę nie kończyć, bo mnie jeszcze zawiedzie inwencja w zakresie wymyślania eufemizmów :/ No to za tydzień....
greeneye 2004-11-06 06:47:32 skomentuj (4)
Gubię się...
W swoich myślach, opiniach, odczuciach. Nie umiem podjąć jakiejś sensownej decyzji, wyrobić sobie określonego zdania. Co do poprzedniej notki, dopuszczam możliwość, że mogłam zostać prześlicznie a nieświadomie wpuszczona w maliny przez osobę, która wcześniej sama się w nie wpuściła - skojarzyłam treść pewnej rozmowy sprzed paru tygodni z treścią pewnej rozmowy sprzed paru miesięcy i jest ewentualność, że te podejrzenia są bezpodstawne, a wspomniana osoba wie jeszcze mniej niż ja. Ale jaką mam pewność, że znowu nie uprawiam swojej dyscypliny popisowej zwanej w języku anglosaskim "wishful thinking"? Jeśli chodzi o głos rozsądku, to z obrony przed nim wytworzyłam sobie mentalne zatyczki do uszu, przez które nie usłyszałabym chyba huku odrzutowca :/ jedyne co mogę zrobić, to siedzieć i czekać na rozwój wypadków...
greeneye 2004-11-03 16:47:18 skomentuj (5)

dizajn by Milva