|
Strona
główna
|
*** Patrząc
na notkę z 30 września uświadamiam sobie, że czasem sama sobie
robię to, przeciwko czemu tak bardzo protestuję u innych.
Koncentruję się na tym, czego nie ma, a nie na tym, co jest.
Zarówno we mnie samej, jak i w różnych sytuacjach.
Gdy czegoś nie mogę lub coś jest niedostępne - ja właśnie tego
brak najbardziej odczuwam i tym większą mam potrzebę zdobycia lub
osiągnięcia tego, traktując to w kategoriach wyzwania ("a ja
wam pokażę, właśnie że wyjdzie na moje!"). Dlaczego na
przykład całe życie starałam się zdobyć przychylność i przyjaźń
osób, które miały mnie, za przeproszeniem,
dokładnie tam, i to głęboko, a zaniedbywałam te, których
przychylność miałam jak w banku? Bo to, co łatwo dostępne, nie
jest atrakcyjne (a mówią, że to mężczyźni mają naturę
zdobywcy...). No i się nieustannie frustrowałam, bo im bardziej
się starałwm, tym bardziej nie wychodziło. A gdy przestawałam się
starać, ludzie sami do mnie przychodzili. Wniosek - trafialam na
osoby o naturze podobnej do mojej, których nie nęci to, co
dostępne - a sama właśnie byłam zbyt łatwo dostępna, gotowa do
pomocy na każde skinienie. Jednemu taka gotowość odpowiada i
potrafi ją docenić (wczoraj np. przeczytałam na GG coś miłego), a
inny uzna ją za dowód słabości charakteru lub szukanie na
siłę aprobaty. To znaczy - ja też potrafię docenić;
wyświadczeniem przysługi czy okazaniem życzliwości można sobie
zaskarbić moją wdzięczność na długo - ale ciągle działa ten
czynnik, że czego nie ma, to najbardziej uwiera i bardziej to
dostrzegam niż istniejące, dostępne przejawy życzliwości. Chyba w
ogóle bardziej się dostrzega brak czegoś niż istnienie,
niedobór niż dostatek, problem niż sukces. Być może
jedynynm sposobem na pozbycie się nieustannej frustracji byłoby
kompletne olanie tego, czego się nie ma (na przykład zaprzestanie
wszelkich starań przekonania do siebie osób, którym
na nas nie zależy i wniknięcia do grup, które nie uważają
nas za "swoich"). Myślałam już o tym. Ale stwierdziłam,
że przed własną skłonnością się nie ucieknie - bo potem pojawią
się kolejne, i kolejne.. Tak więc rozwiązanie alternatywne -
przynajmniej udawac, że nam nie zależy, pokazać osobie czy
zjawisku (tak, tak!) "Widzisz, mogę żyć bez ciebie", a
wtedy to, na czym nam zależy, samo do nas przyjdzie. Może to jest
właśnie to, o czym napisała Mucha - wstanie z krzesła, zanim
spróbuje się je podnieść? limetka 2005-10-04
10:49:07 skomentuj
(0)
*** Coś
ten mój blog ostatnio jakiś niekomentowalny... Czyżby moje
notki były tak kompletne i wyczerpujące, że wszyscy stwierdzili
"Nic dodać, nic ująć"? :]]] A może to zwykłe o tej
porze roku zjawisko: "Oto widzisz, znowu idzie
jesień człowiek tylko leżałby i spał..." Mnie to też
ogarnia... limetka 2005-10-05 23:00:53 skomentuj
(4)
enneagram
- 4 Czwórka w skrócie
Tragiczny
romantyk, ma bardzo wrażliwe odczucia i emocje, jest wrażliwy,
czuły, spostrzegawczy.
Jak postępować ze mną
-praw
mi dużo komplementów. Wiele dla mnie znaczą -wspieraj
mnie jako przyjaciel i partner. Pomóż mi kochać i doceniać
siebie -szanuj mnie za mój wyjątkowy dar widzenia i
moją intuicję -mimo, że nie zawsze lubię gdy się mnie
pociesza gdy mam melancholijny nastrój, to jednak ktoś
mógłby mnie trochę rozweselić -nie mów mi, że
jestem przewrażliwiona lub zbyt przeczulona!
Co lubię w
byciu czwórką
-umiejętność znajdywania sensu
życia i doświadczania emocji na głębokim poziomie -umiejętność
nawiązania ciepłych i głębokich relacji z innymi -moja
kreatywność, intuicja i poczucie humoru -bycie wyjątkową i
bycie spostrzeganym jako wyjątkowa -łatwość odczuwania
nastrojów innych ludzi
Co jest trudne w byciu
czwórką
-doświadczanie mrocznych nastrojów,
odczucia pustki i tęsknoty -odczuwania wstrętu do siebie i
poczucia wstydu, wierzenia, że nie zasługuję na miłość
-odczuwania winy gdy zawiodę innych -odczuwanie zranienia
lub bycia zaatakowanym gdy ktoś mnie nie zrozumie -poczucia
bycia porzuconą -odczucia tęsknoty za tym czego nie mam
Opis
czwórki
Czwórki należą do ludzi,
którzy żyją głównie we własnej wyobraźni i własnych
uczuciach. Mogą być artystycznie uzdolnieni, przejrzyści i
inspirujący, lub też mogą być narzekający, wywyższający się i
negatywnie nastawieni. Tak jak jedynki, czwórki
porównują rzeczywistość z tym co mogłoby się zdarzyć.
Podczas gdy jedynki mają zwyczaj do wyszukiwania własnych
niedoskonałości, próbując je poprawić, czwórki
często odwracają się od rzeczywistości i żyją we własnym świecie
wyobraźni, uczuć i nastrojów. Czwórki często są
również mylone z piątkami, zwłaszcza tymi, które
uważają, że posiadają silne uczucia nie identyfikując się z
ekstremalnym, pozbawionym uczuć wizerunkiem piątek. Jednakże
piątki, w przeciwieństwie do czwórek, odczuwają dyskomfort
gdy przychodzi wyrażać im ich własne odczucia, podczas gdy
czwórki mają skłonność do samoodkrywania się przed innymi
i czują się pewnie opisując swoje emocje. Czwórki razem z
dwójkami i trójkami dążą do utworzenia próżnego
i mylnego wizerunku o sobie, choć mogą paradoksalnie ukazywać
zupełnie coś przeciwnego. Czwórki identyfikują się
często z wizerunkiem niepełnowartościowej osoby, zwłaszcza gdy
nadaje im to cech unikalności i wyjątkowości. Czwórka może
dla przykładu opłakiwać swoją niemożność osiągnięcia sukcesu
każdego dnia, ale to narzekanie niesie delikatne odczucie
przechwalania się tym. Czwórki mogą posiadać własne
odczucia, że są tragicznymi romantykami, ale również mogą
odczuwać poczucie traktowania się jako osoby bardzo
wyjątkowej.
Zdrowe czwórki mają skłonność do bycia
idealistami, posiadać dobry smak i doceniać wartość piękna.
Patrzą na rzeczywistość poprzez pryzmat subiektywności i są
dobrzy w myśleniu metaforycznym. Zdolność czwórek do
widzenia rzeczy jako symbole jest poszerzona przez ich głęboką
emocjonalność. Samowyrażanie się i dążenie do samopoznania się to
są wysokie priorytety u ludzi z tym typem. Czwórka
wkraczając w nową sytuację, może dostrzec coś co dotknie ją
duchowo, co z kolei pobudzi jej uczucia, co z kolei przywoła
wspomnienia zapachu, smaku, odczuć itd. Nastroje czwórek i
ich odczucia współgrają ze sobą niczym farba wodna w
deszczu, tworząc jak w kalejdoskopie obrazy wyrażające się w
reakcji na najmniejsze doznania. Zdrowe czwórki
przeobrażają przykrości w coś bardziej znaczącego, poprzez
kreatywną pracę wszelkiego rodzaju. Czwórki są uzdolnione
w wyrażaniu odczuć i mogą być świetnymi nauczycielami i
psychoterapeutami. Mogą być również przyjaciółmi
pełnymi wpółczucia, zdolnymi do zrozumienia problemów
innych. Z powodu siły swojej wyobraźni, ludzie tego typu są
często opisywani jako artyści. Wiele spełnionych artystów
światowych to czwórki i prawie wszyscy ludzie z tym stylem
potrzebują lub znajdują kreatywne ujście.
Gdy czwórki
są mniej zdrowe, skupiają się na tym co nieuniknione lub czego
brakuje w ich życiu. Stają się negatywnie nastawieni i krytyczni,
znajdując problem w każdej sytuacji w której się znajdują.
Zwracają się wtedy do swojego wnętrza i używając wyobraźni
wspominają inne miejsca i inne czasy. Czwórki często żyją
przeszłością lub przyszłością, jakąkolwiek byleby by była
bardziej zadowalająca niż teraźniejszość. Czwórki często
zazdroszczą wszystkiego czego nie posiadają, wyolbrzymiając
znaczenie powiedzenia "trawa jest zawsze bardziej zielona po
drugiej stronie". Potrzeba bycia dostrzeganym jako ktoś
wyjątkowy może również być bardziej widoczna. Czwórki
są blisko związane ze swoimi uczuciami, ale gdy są niezdrowe,
przeobrażają swoje uczucia w melodramat. Mogą być pełne rozpaczy
i nostalgii, domagając się rozpoznania i odrzucając wszystko co
mogą dobrego otrzymać od przyjaciół. Mogą także wytworzyć
aurę współzawodnictwa i mściwości, nie mogąc się cieszyć
swoimi sukcesami bez odbierania przyjemności innym. Niezdrowa
czwórka może być bardzo markotna i nadwrażliwa. Wyniesione
na powierzchnię poczucie swojej unikalności, może im dać poczucie
bezkarności w złym zachowywaniu się, będąc egoistyczną i
nieodpowiedzialną. Czwórki w tym stadium, skłaniają się ku
odczuciom winy, wstydu, melancholii, zazdrości i bycia
bezwartościowym.
Bardzo niezdrowe czwórki mogą być
otwarcie masochistyczne i przesadne w swoim samo poniżaniu się.
Życie samo-niszczącego się artysty odzwierciedla ten typ
scenariusza. Na tym etapie czwórka może stać się zupełnie
nieosiągalna. Zmagając się z wyczerpującym poczuciem bezsilności,
pogrążają się w chorobliwy samo-wstręt lub depresję samobójczą.
Postrzegają swoją odmienność w całkowicie odmiennych określeniach
skazując siebie na kompletne odosobnienie. Potrzeba ukarania
siebie i innych jest również bardzo silna i
zdecydowana.
Czwórka ze skrzydłem pięć: 4w5 -
"Włóczęga"
Skrzydło 5, daje
czwórce introwertyczne zachowanie, odsuwanie się od
innych, złożoną osobowość. Ta czwórka może być
intelektualistką ale posiada wyjątkową głębię uczuć. Jest otwarta
na duchowe i estetycznie doznania. Znajduje wiele znaczeń dla
prawie wszystkich zdarzeń. Może posiadać silną potrzebę i
umiejętność aby realizować się artystycznie. Samotnik, wygląda
tajemniczo i jest trudna do "rozszyfrowania". Do świata
zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go
przeżywa. Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i
całkowicie, bez żadnych oporów. W stresie, 4w5 bardzo
łatwo popada w alienację i depresję. Wiele czwórek z tym
skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej
planety. Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa
wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posępne
oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub
poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty.
Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się
własną śmiercią.
Czwórka w
miłości
-pamiętaj, że czwórka zawsze czuje,
że czegoś jej brak, a inni to mają. -licz się ze
skomplikowanym związkiem. Nic nie jest proste. Ważniejsze w
związku jest głębokie uczucie, a nie zabawa -zawsze jest
dobra pora na pokazanie się. Odpowiedni nastrój, maniery,
luksus i dobry smak to są podstawy udanego związku -dla
czwórki dążenie do czegoś jest ważniejsze niż szczęście.
Miłość ma wiele warstw i przechodzi przez wiele faz w związku.
Faza rozstania jest wyjątkowo długa -chętnie wpomina o swoich
poprzednich miłościach. Słabo skupia uwagę na obecnych
możliwościach -skupia się chętnie na swoich negatywnych
odczuciach, gdy pojawiają się pozytywne, obserwuje je z
bezpiecznego dystansu
Czwórka w pracy
-musi
odczuwać, że jest respektowana przez innych za własne pomysły i
wizje -skuteczność pracy jest powiązana z nastrojem. Ma
problem ze skupieniem się na pracy, gdy emocjonalne życie bierze
górę -przywiązuje się do autorytetu, który
reprezentuje sobą odpowiednią wartość, a nie popularność
-agresywna wobec konkurentów, zaprzyjaźnia się z
osobami z poza własnego kręgu zainteresowań -nie lubi
pracować z osobami, które są bardzie niż ona utalentowane,
wyżej cenione i lepiej opłacane
Rozpoznanie
czwórki
Typowy komentarz
czwórki
"Ludzie mnie wzywaja bo wiedzą, że
będę w stanie spojrzeć na problem z innej
perspektywy" "Dostrzegam i rozumiem wiele spraw
znacznie głębiej niz większość osób" "Zawsze
czułam się jak obca osoba gdy byłam dzieckiem" "Wprowadzam
do doliny łez teorie sensu życia"
Intelektualne
czwórki mylnie się mogą identyfikować z piątkami,
zwłaszcza gdy odczuwają silny wpływ skrzydła 5. Jednakże czwórki,
w przeciwieństwie do piątek, potrafią się odkrywać przed innymi i
czują się komfortowo w wyrażaniu własnych odczuć.
[na
podstawie www.enneagram.pl
] limetka 2005-10-07 02:23:55 skomentuj
(4)
nadesłane... ...
z adnotacją: "To chyba świetne foty do twojego wpisu O
Filifionce, która wierzyła w katastrofy". Tak więc
wprowadzam suplement do wpisu i dziękuję ponownie
:)



limetka
2005-10-09 00:17:27 skomentuj
(8)
wyszłam
na czas nieokreślony Poszłam szukać swojego miejsca -
i w sieci, i w życiu. Znaleźć jakiś opatrunek na poranioną duszę.
Poukładać to, co zostało poprzestawiane i rozsypane. Jeśli znajdę
- wrócę. limetka 2005-10-14 23:40:32 skomentuj
(18)
Apel Był
moment, gdy całkiem odechciało mi się pisać. Zostawiłam sobie
jednak pewną furtkę zakładając, że jednak znowu kiedyś będę w
stanie, gdy wrócę do formy i dojdę z pewnymi sprawami do
ładu. Teraz sądzę, że mogłabym znowu zacząć. Ale zanim zacznę,
chciałabym przedstawić swój apel do wszystkich czytelników
i komentatorów tego bloga, ponieważ chciałabym uniknąć w
przyszłości konfliktów i nieporozumień, jakich zarówno
sama doświadczyłam, jak i obserwowałam na innych blogach.
1.
Gwarantuję, że żadna moja wypowiedź, która się pojawiła i
jeszcze pojawi na tym blogu, nie miała na celu obrażenia ani
oczernienia kogokolwiek - i proszę, nie interpretujcie niczego,
co napiszę, w taki sposób. Natomiast sądzę, że o ile nie
używam sformułowań obraźliwych ani nadmiernie wartościujących i
przy tym nie wymieniam nikogo z imienia czy nicka, mam jak
najbardziej prawo wyrażać tu swoje odczucia związane z różnymi
sytuacjami. Sądzę, że między stwierdzeniem, że ktoś jest taki czy
owaki i w ogóle jak można tak postępować, a stwierdzeniem,
że rani mnie czyjeś zachowanie, jest zasadnicza różnica.
Stwierdzeń tego pierwszego typu unikam jak mogę, i będę unikać -
natomiast w tym drugim typie nie widzę nic złego.
2.
Jestem w stanie wziąć odpowiedzialność za własne zachowanie i
własne wypowiedzi, natomiast bardzo proszę - nie pociągajcie mnie
do odpowiedzialności za treść wypowiedzi nie mojego autorstwa
pojawiających się w komentarzach. Nie odpowiadam za opinie innych
osób, a nie chciałabym i nie planuję wprowadzać tu
cenzury. Jeśli ktoś z Was poczuje się urażony czyimś komentarzem,
bardzo proszę rozmawiać na ten temat z jego autorem bądź autorką.
3. Ostatnio zaobserwowałam, jak wiele problemów i
konfliktów może powstać z powodu różnych zakłóceń
na linii komunikacji międzyludzkiej. Bywa, że ta sama wypowiedź
zostaje przez różne osoby całkiem inaczej odczytana.
Czasem okazuje się, że mogą być zupełnie różne definicje i
sposoby rozumienia tych samych pojęć. Wreszcie można (i
przyznaję, że sama nieraz miałam to na sumieniu) coś źle
zinterpretować czy nadinterpretować i np. odnieść do siebie coś,
co dotyczyło kogoś zupełnie innego. Liczę się więc z tym, że ktoś
może, i to całkiem bez złej woli, odebrać jakąś moją wypowiedź
niezgodnie z intencjami. Dlatego w przypadku wszelkich
wątpliwości typu "co autor miał na myśli" serdecznie
zapraszam na maila. Jestem gotowa do wyjaśnień, a jeśli trzeba,
sprostowań. Sama również, gdy zaistnieje ryzyko, że źle
zrozumiałam Wasze notki czy komentarze, będę się starała
kontaktować z Wami, by wszystko zostało wyjaśnione i nie będę
podejmowała żadnych pochopnych kroków ani nikogo osądzała.
limetka 2005-10-24 20:21:43 skomentuj
(9)
Z
notatnika Ponieważ jednak nie potrafię przestać pisać
całkowicie (bez tego chyba nie byłabym sobą), to w czasie, gdy
mnie tutaj nie było, powróciłam do tradycyjnej,
"analogowej" formy pamiętnika typu zeszyt i długopis :)
Po powrocie do bloga wstawiam to, co przez ten czas
napisałam....
16 października 2005
Widziałam
dziś w autobusie dziewczynę i chłopaka. Trochę mnie zdziwiło, że
mimo iż dzień był dość ciepły, dziewczyna miała na głowie czapkę.
Siedzieli tyłem do mnie, nie widziałam ich twarzy. Autobus
zatrzymał się koło szpitala. Dziewczyna wstała i zobaczyłam jej
profil. Była strasznie blada i miała podkrązone oczy. Chłopak
wziął ją pod ramię i prowadził tak ostrożnie, jakby była kruchą
porcelanowa figurką, mogącą w każdej chwili się stłuc. Razem
weszli na schody prowadzące do szpitala. dzień nadal był ciepły -
ale mnie przeniknął dreszcz....
19 października
2005.
Jednak stwierdzam, że nie do końca kręcę się w
kólko i wracam do punktu wyjścia. Kiedyś, ilekroć zamykano
przede mną jakieś drzwi, ja nadal przed nimi stałam, dobijałam
się desperacko i szarpałam za klamkę. Natomiast ostatnio, gdy
pewne drzwi się zatrzasnęły przytrzaskując mi boleśnie palce,
byłam w stanie postapić inaczej. W pierwszym momencie, starym
nawykiem, zaczęłam znowu szarpać za klamkę. Ale po chwili
zastanowienia stwierdziłam, że jedyne co mogę w tej sytuacji
zrobić, to odejść gdzieś daleko - nawet jeśli ból
przytrzaśniętych palców nie daje o sobie zapomnieć.
Stwierdziłam, że po tym, jak już poznałam, co to znaczy być w
centrum wydarzeń, w pełni w nich uczestniczyć i samej coś
kształtować, nie interesowałoby mnie obserwowanie z perspektywy
przedsionka albo zaglądanie w okna. Albo przynależę gdzieś
naprawdę - albo wcale. Zamiast tego lepiej poszukać miejsc, gdzie
drzwi będą szeroko otwarte - albo gdzie przynajmniej można śmiało
i bez obaw nacisnąć klamkę i wejść. Przyszedł mi też do głowy
całkiem szalony pomysł - a gdyby tak samej coś zbudować, urządzić
coś po swojemu i gościć tam innych? Potem pomyślałam: "Kurczę,
ile ja bym się musiała uczyć... A ile to roboty! Poza tym nie mam
pomysłu..." Ale po chwili stwierdziłam: "Nie swięci
garnki lepią. Może kiedyś się znajdzie i czas, i wena..."
24 października 2005.
Gdzie i jak wielce
ciekawie i pracowicie spędziłam weekend? W domu starając się
doprowadzić kompa do stanu używalności po tym, jak sama
zdecydowałam się sformatować twardy dysk i przeinstalować
system. Informatykowi zajęłoby to parę godzin, mnie zajęło...
cały weekend:/ Najpierw robiłam ze cztery podejścia do samego
formatowania i instalacji systemu - ciągle nie ta partycja,
nie ta metoda formatowania (licho wie jaka jest różnica
między FAT32 a NTFS) i ciągle coś z tego dysku instalacyjnego
nie chciało się skopiować. Fachowiec wiedziałby od razu :/
Potem, gdy się w końcu udało, popełniłam następny kardynalny
błąd, który kosztował mnie cały dzień roboty i nerwów.
Mianowicie NAJPIERW uruchomiłam Neostradę, a POTEM zainstalowałam
antywirusa. Muszę zapamiętać - nigdy więcej! Przy
samej Neostradzie pierwszą rzeczą, jaka włazi do systemu są
wirusy i trojany - i to kilka od razu :/ Wszystko się
wieszało, każda strona otwierała się parę minut, no i GG się
nie chciało łączyć. Szczególnie się namęczyłam z jednym
takim złośliwym paskudztwem o nazwie Sdbot.yx - jego perfidia
polega głównie na tym, że ... unieszkodliwia
wszelkie zainstalowane antywirusy i firewalle :/ Uniemożliwia
też edycję rejestru i zatrzymanie procesu przez menedżera
zadań. Dopiero znalazłam jakiś skaner online o nazwie Ewido,
który mi to coś wywalił - gdybyście mieli kiedyś z tym
problem, to polecam. Dopiero od wczoraj wieczór mogę
się cieszyć odnowionym kompem - ale aż nie mogę się nadziwić,
że wszystko chodzi szybko i bez problemów
:)
*************************************
A tak w
ogóle - co robiłam, gdy mnie nie było? - jak napisałam
powyżej, przeinstalowałam system, - zrobiłam szablon na bloga
- drugi w życiu, pierwszy nie ujrzał światła dziennego ;) -
czytałam - różne zaległe rzeczy, a także takie, które
chciałam sobie przypomnieć, zarówno w formie papierowej
drukowanej, jak i elektronicznej, - dałam znak życia na chyba
pięciu forach dyskusyjnych i sądzę, że będę się tam udzielać, -
strzeliło mi do głowy, by... napisać powieść ;)))) Tylko na rzaie
cierpię na brak weny, ale pomysł jest otwarty ;) - katowałam
na Winampie pewien utwór, na który ostatnio
zwróciłam uwagę; ciekawe tylko, kiedy mi się znudzi, gdy
rózne stacje radiowe też będą go katować...
Move
On Now - Hard-Fi
Baby baby, I think it's time we move
on now Baby baby, I think it's time we move on now
Looking
out my bedroom window See the planes take off from
Heathrow One by one they come and go On and on, on and on I
think about the places I'd go Think about this place I call
home All the shots, and all the con All around, all
around
Red light blinking in the twilight Tracing out a
path right out of here and now Red light blinking in the
twilight Tracing out a path right out of here and now
Baby
baby, I think it's time we move on now Baby baby, I think it's
time we move on now
Don't you think it's quiet around
here? Doesn't seem so much to do here? Think back to this
time last year Good times, good times, good times Don't you
think we've stayed far too long? Don't you think the colour
has gone? Get on a plane it can't be wrong Moving on,
moving on
Red light blinking in the twilight Tracing
out a path right out of here and now Red light blinking in the
twilight Tracing out a path right out of here and now
Baby
baby, I think it's time we move on now Baby baby, I think it's
time we move on now
Baby baby, I think it's time we move
on now Baby baby, I think it's time we move on now
Dance
floors are empty, clubs have all closed down Nothing's going
on round here, it's time we left town Got a feeling my love
we've got to get out Before it brings us down... down...
down...
limetka 2005-10-26
00:21:01 skomentuj
(4)
nie
chcę... Ja naprawdę chyba mam jakąś tam intuicję.
Niedawno przyśniło mi się, że miałam wejść do klasy pełnej
dzieciaków i poprowadzić tam lekcję, a bylam
nieprzygotowana. Wpadłam w przerażenie i się obudziłam - z ulgą,
że to tylko sen. Tymczasem ... przedwczoraj sen stał się jawą.
Weszłam do pracy i od razu usłyszałam, że w czwartek, piątek i
sobotę mam prowadzić zastepstwo. Nogi się pode mną ugięły... Nie
znoszę uczyć, nie robilam tego półtora roku, a poza tym
nigdy nie radziłam sobie z dyscypliną w grupach. Gdy półtora
roku temu przestałam być lektorem j. angielskiego i zostałam
przeniesiona na stanowisko przy komputerze polegające na robieniu
testów i materiałów do zajęć, w pierwszym momencie
byłam pełna buntu wobec przyczyn z jakich to się dokonało i
niesprawiedliwego potraktowania mnie.Ale potem stwierdzilam, że
to była zmiana na lepsze - cisza i spokój, mozna było się
oderwać od pracy, przejść się, kawę zrobić, ze współpracownikami
pogadać, nie ma takiej presji, nie ma takich wymagań, nie ma
takiej odpowiedzialności... A teraz co? Skoro mnie odsunięto od
uczenia za to, że się komuś nie spodobałam, to jaką mam
gwarancję, że teraz ktoś nie poleci z gębą do biura, zwłaszcza że
kompletnie wyszłam z wprawy? Że nie zawalę tej lekcji
zapomniawszy o jednym z milionów cholernych szczególików,
o których trzeba pamiętać? Że ci ludzie w ogóle
będą mnie słuchać? Nie mogli wziąć kogoś, kto się tym zajmuje na
co dzień i wiadomo, że zrobi to dobrze?
No i jeszcze
sobota. Nienawidzę tego. Praca w sobotę kojarzy mi się najgorzej
jak można. Byłam do tego zmuszona może trzy, może cztery razy w
życiu. Pamiętam jedną taką totalnie zmarnowaną sobotę, jeden z
najgorszych dni w moim życiu, gdy siedziałam jak na szpilkach
zamartwiając się, co się gdzieś tam dzieje, nie mogąc tego
sprawdzić i odkręcić, a tu musiałam prowadzić egzamin i robić
dobrą minę do złej gry...
W ogóle ostatnio mam
niemiłe sny. Jakkolwiek bym nie próbowała odciąć się od
różnych spraw, podświadomość robi swoje. Ciągły,
nieustający motyw odrzucenia i niezrozumienia... limetka
2005-10-27 12:33:39 skomentuj
(4)
Kolejna
epidemia... Jak niedawno w sieci krążyły funtesty, tak
teraz test cyprysa. O co w nim chodzi? Z grubsza o to, jak bardzo
dana osoba pasuje do przeciętności, jak bardzo jest "szara".
Poddałam się powszechnemu trendowi (czyżby jakiś krok w stronę
szarości?) i rozwiązałam. Wynik:
Jesteś w połowie szara
... Co oznacza, że i w połowie niepowtarzalna . Wydaje Ci
się, że to złoty środek na życie? Nie wiadomo, teoretycznie
istnieją ludzie, którym się podobasz, a z drugiej strony
zaznaczasz swoją odmienność w paru aspektach. Niestety połowiczne
byty mają to do siebie, że nie są ani jednym ani drugim. Musisz
się zdecydować, w którą stronę podążysz (w każdym kierunku
masz taką samą długą drogę) czy może chcesz pozostać nijaka.
Dopisek: Przeprowadziłam eksperyment. Parę sekund później
zrobiłam test jeszcze raz, z innym loginem. Tym razem wybierałam
zupełnie inne odpowiedzi. Wynik wyszedł mi tylko o 4% bardziej
"szary". Wychodzi na to, że jakkolwiek bym nie
próbowała być "szarą masą" to i tak mi nie
wyjdzie ;) limetka 2005-10-29 21:17:28 skomentuj
(4)
|
|