limetkablog - archiwum: październik 2005

Strona główna


***
Patrząc na notkę z 30 września uświadamiam sobie, że czasem sama sobie robię to, przeciwko czemu tak bardzo protestuję u innych. Koncentruję się na tym, czego nie ma, a nie na tym, co jest. Zarówno we mnie samej, jak i w różnych sytuacjach. Gdy czegoś nie mogę lub coś jest niedostępne - ja właśnie tego brak najbardziej odczuwam i tym większą mam potrzebę zdobycia lub osiągnięcia tego, traktując to w kategoriach wyzwania ("a ja wam pokażę, właśnie że wyjdzie na moje!"). Dlaczego na przykład całe życie starałam się zdobyć przychylność i przyjaźń osób, które miały mnie, za przeproszeniem, dokładnie tam, i to głęboko, a zaniedbywałam te, których przychylność miałam jak w banku? Bo to, co łatwo dostępne, nie jest atrakcyjne (a mówią, że to mężczyźni mają naturę zdobywcy...). No i się nieustannie frustrowałam, bo im bardziej się starałwm, tym bardziej nie wychodziło. A gdy przestawałam się starać, ludzie sami do mnie przychodzili. Wniosek - trafialam na osoby o naturze podobnej do mojej, których nie nęci to, co dostępne - a sama właśnie byłam zbyt łatwo dostępna, gotowa do pomocy na każde skinienie. Jednemu taka gotowość odpowiada i potrafi ją docenić (wczoraj np. przeczytałam na GG coś miłego), a inny uzna ją za dowód słabości charakteru lub szukanie na siłę aprobaty. To znaczy - ja też potrafię docenić; wyświadczeniem przysługi czy okazaniem życzliwości można sobie zaskarbić moją wdzięczność na długo - ale ciągle działa ten czynnik, że czego nie ma, to najbardziej uwiera i bardziej to dostrzegam niż istniejące, dostępne przejawy życzliwości. Chyba w ogóle bardziej się dostrzega brak czegoś niż istnienie, niedobór niż dostatek, problem niż sukces. Być może jedynynm sposobem na pozbycie się nieustannej frustracji byłoby kompletne olanie tego, czego się nie ma (na przykład zaprzestanie wszelkich starań przekonania do siebie osób, którym na nas nie zależy i wniknięcia do grup, które nie uważają nas za "swoich"). Myślałam już o tym. Ale stwierdziłam, że przed własną skłonnością się nie ucieknie - bo potem pojawią się kolejne, i kolejne.. Tak więc rozwiązanie alternatywne - przynajmniej udawac, że nam nie zależy, pokazać osobie czy zjawisku (tak, tak!) "Widzisz, mogę żyć bez ciebie", a wtedy to, na czym nam zależy, samo do nas przyjdzie. Może to jest właśnie to, o czym napisała Mucha - wstanie z krzesła, zanim spróbuje się je podnieść?
limetka 2005-10-04 10:49:07
skomentuj (0)


***
Coś ten mój blog ostatnio jakiś niekomentowalny... Czyżby moje notki były tak kompletne i wyczerpujące, że wszyscy stwierdzili "Nic dodać, nic ująć"? :]]] A może to zwykłe o tej porze roku zjawisko:
"Oto widzisz, znowu idzie jesień
człowiek tylko leżałby i spał..."
Mnie to też ogarnia...
limetka 2005-10-05 23:00:53
skomentuj (4)


enneagram - 4
Czwórka w skrócie

Tragiczny romantyk, ma bardzo wrażliwe odczucia i emocje, jest wrażliwy, czuły, spostrzegawczy.

Jak postępować ze mną

-praw mi dużo komplementów. Wiele dla mnie znaczą
-wspieraj mnie jako przyjaciel i partner. Pomóż mi kochać i doceniać siebie
-szanuj mnie za mój wyjątkowy dar widzenia i moją intuicję
-mimo, że nie zawsze lubię gdy się mnie pociesza gdy mam melancholijny nastrój, to jednak ktoś mógłby mnie trochę rozweselić
-nie mów mi, że jestem przewrażliwiona lub zbyt przeczulona!

Co lubię w byciu czwórką

-umiejętność znajdywania sensu życia i doświadczania emocji na głębokim poziomie
-umiejętność nawiązania ciepłych i głębokich relacji z innymi
-moja kreatywność, intuicja i poczucie humoru
-bycie wyjątkową i bycie spostrzeganym jako wyjątkowa
-łatwość odczuwania nastrojów innych ludzi

Co jest trudne w byciu czwórką

-doświadczanie mrocznych nastrojów, odczucia pustki i tęsknoty
-odczuwania wstrętu do siebie i poczucia wstydu, wierzenia, że nie zasługuję na miłość
-odczuwania winy gdy zawiodę innych
-odczuwanie zranienia lub bycia zaatakowanym gdy ktoś mnie nie zrozumie
-poczucia bycia porzuconą
-odczucia tęsknoty za tym czego nie mam

Opis czwórki

Czwórki należą do ludzi, którzy żyją głównie we własnej wyobraźni i własnych uczuciach. Mogą być artystycznie uzdolnieni, przejrzyści i inspirujący, lub też mogą być narzekający, wywyższający się i negatywnie nastawieni.
Tak jak jedynki, czwórki porównują rzeczywistość z tym co mogłoby się zdarzyć. Podczas gdy jedynki mają zwyczaj do wyszukiwania własnych niedoskonałości, próbując je poprawić, czwórki często odwracają się od rzeczywistości i żyją we własnym świecie wyobraźni, uczuć i nastrojów. Czwórki często są również mylone z piątkami, zwłaszcza tymi, które uważają, że posiadają silne uczucia nie identyfikując się z ekstremalnym, pozbawionym uczuć wizerunkiem piątek. Jednakże piątki, w przeciwieństwie do czwórek, odczuwają dyskomfort gdy przychodzi wyrażać im ich własne odczucia, podczas gdy czwórki mają skłonność do samoodkrywania się przed innymi i czują się pewnie opisując swoje emocje. Czwórki razem z dwójkami i trójkami dążą do utworzenia próżnego i mylnego wizerunku o sobie, choć mogą paradoksalnie ukazywać zupełnie coś przeciwnego.
Czwórki identyfikują się często z wizerunkiem niepełnowartościowej osoby, zwłaszcza gdy nadaje im to cech unikalności i wyjątkowości. Czwórka może dla przykładu opłakiwać swoją niemożność osiągnięcia sukcesu każdego dnia, ale to narzekanie niesie delikatne odczucie przechwalania się tym. Czwórki mogą posiadać własne odczucia, że są tragicznymi romantykami, ale również mogą odczuwać poczucie traktowania się jako osoby bardzo wyjątkowej.

Zdrowe czwórki mają skłonność do bycia idealistami, posiadać dobry smak i doceniać wartość piękna. Patrzą na rzeczywistość poprzez pryzmat subiektywności i są dobrzy w myśleniu metaforycznym. Zdolność czwórek do widzenia rzeczy jako symbole jest poszerzona przez ich głęboką emocjonalność. Samowyrażanie się i dążenie do samopoznania się to są wysokie priorytety u ludzi z tym typem. Czwórka wkraczając w nową sytuację, może dostrzec coś co dotknie ją duchowo, co z kolei pobudzi jej uczucia, co z kolei przywoła wspomnienia zapachu, smaku, odczuć itd. Nastroje czwórek i ich odczucia współgrają ze sobą niczym farba wodna w deszczu, tworząc jak w kalejdoskopie obrazy wyrażające się w reakcji na najmniejsze doznania.
Zdrowe czwórki przeobrażają przykrości w coś bardziej znaczącego, poprzez kreatywną pracę wszelkiego rodzaju. Czwórki są uzdolnione w wyrażaniu odczuć i mogą być świetnymi nauczycielami i psychoterapeutami. Mogą być również przyjaciółmi pełnymi wpółczucia, zdolnymi do zrozumienia problemów innych. Z powodu siły swojej wyobraźni, ludzie tego typu są często opisywani jako artyści. Wiele spełnionych artystów światowych to czwórki i prawie wszyscy ludzie z tym stylem potrzebują lub znajdują kreatywne ujście.

Gdy czwórki są mniej zdrowe, skupiają się na tym co nieuniknione lub czego brakuje w ich życiu. Stają się negatywnie nastawieni i krytyczni, znajdując problem w każdej sytuacji w której się znajdują. Zwracają się wtedy do swojego wnętrza i używając wyobraźni wspominają inne miejsca i inne czasy. Czwórki często żyją przeszłością lub przyszłością, jakąkolwiek byleby by była bardziej zadowalająca niż teraźniejszość. Czwórki często zazdroszczą wszystkiego czego nie posiadają, wyolbrzymiając znaczenie powiedzenia "trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie". Potrzeba bycia dostrzeganym jako ktoś wyjątkowy może również być bardziej widoczna. Czwórki są blisko związane ze swoimi uczuciami, ale gdy są niezdrowe, przeobrażają swoje uczucia w melodramat. Mogą być pełne rozpaczy i nostalgii, domagając się rozpoznania i odrzucając wszystko co mogą dobrego otrzymać od przyjaciół. Mogą także wytworzyć aurę współzawodnictwa i mściwości, nie mogąc się cieszyć swoimi sukcesami bez odbierania przyjemności innym. Niezdrowa czwórka może być bardzo markotna i nadwrażliwa. Wyniesione na powierzchnię poczucie swojej unikalności, może im dać poczucie bezkarności w złym zachowywaniu się, będąc egoistyczną i nieodpowiedzialną. Czwórki w tym stadium, skłaniają się ku odczuciom winy, wstydu, melancholii, zazdrości i bycia bezwartościowym.

Bardzo niezdrowe czwórki mogą być otwarcie masochistyczne i przesadne w swoim samo poniżaniu się. Życie samo-niszczącego się artysty odzwierciedla ten typ scenariusza. Na tym etapie czwórka może stać się zupełnie nieosiągalna. Zmagając się z wyczerpującym poczuciem bezsilności, pogrążają się w chorobliwy samo-wstręt lub depresję samobójczą. Postrzegają swoją odmienność w całkowicie odmiennych określeniach skazując siebie na kompletne odosobnienie. Potrzeba ukarania siebie i innych jest również bardzo silna i zdecydowana.

Czwórka ze skrzydłem pięć: 4w5 - "Włóczęga"

Skrzydło 5, daje czwórce introwertyczne zachowanie, odsuwanie się od innych, złożoną osobowość. Ta czwórka może być intelektualistką ale posiada wyjątkową głębię uczuć. Jest otwarta na duchowe i estetycznie doznania. Znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń. Może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie. Samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudna do "rozszyfrowania". Do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa. Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów.
W stresie, 4w5 bardzo łatwo popada w alienację i depresję. Wiele czwórek z tym skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej planety. Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posępne oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią.

Czwórka w miłości

-pamiętaj, że czwórka zawsze czuje, że czegoś jej brak, a inni to mają.
-licz się ze skomplikowanym związkiem. Nic nie jest proste. Ważniejsze w związku jest głębokie uczucie, a nie zabawa
-zawsze jest dobra pora na pokazanie się. Odpowiedni nastrój, maniery, luksus i dobry smak to są podstawy udanego związku
-dla czwórki dążenie do czegoś jest ważniejsze niż szczęście. Miłość ma wiele warstw i przechodzi przez wiele faz w związku. Faza rozstania jest wyjątkowo długa
-chętnie wpomina o swoich poprzednich miłościach. Słabo skupia uwagę na obecnych możliwościach
-skupia się chętnie na swoich negatywnych odczuciach, gdy pojawiają się pozytywne, obserwuje je z bezpiecznego dystansu

Czwórka w pracy

-musi odczuwać, że jest respektowana przez innych za własne pomysły i wizje
-skuteczność pracy jest powiązana z nastrojem. Ma problem ze skupieniem się na pracy, gdy emocjonalne życie bierze górę
-przywiązuje się do autorytetu, który reprezentuje sobą odpowiednią wartość, a nie popularność
-agresywna wobec konkurentów, zaprzyjaźnia się z osobami z poza własnego kręgu zainteresowań
-nie lubi pracować z osobami, które są bardzie niż ona utalentowane, wyżej cenione i lepiej opłacane

Rozpoznanie czwórki

Typowy komentarz czwórki

"Ludzie mnie wzywaja bo wiedzą, że będę w stanie spojrzeć na problem z innej perspektywy"
"Dostrzegam i rozumiem wiele spraw znacznie głębiej niz większość osób"
"Zawsze czułam się jak obca osoba gdy byłam dzieckiem"
"Wprowadzam do doliny łez teorie sensu życia"

Intelektualne czwórki mylnie się mogą identyfikować z piątkami, zwłaszcza gdy odczuwają silny wpływ skrzydła 5. Jednakże czwórki, w przeciwieństwie do piątek, potrafią się odkrywać przed innymi i czują się komfortowo w wyrażaniu własnych odczuć.

[na podstawie www.enneagram.pl ]
limetka 2005-10-07 02:23:55
skomentuj (4)


nadesłane...
... z adnotacją: "To chyba świetne foty do twojego wpisu O Filifionce, która wierzyła w katastrofy". Tak więc wprowadzam suplement do wpisu i dziękuję ponownie :)











limetka 2005-10-09 00:17:27
skomentuj (8)




wyszłam na czas nieokreślony
Poszłam szukać swojego miejsca - i w sieci, i w życiu. Znaleźć jakiś opatrunek na poranioną duszę. Poukładać to, co zostało poprzestawiane i rozsypane. Jeśli znajdę - wrócę.
limetka 2005-10-14 23:40:32
skomentuj (18)


Apel
Był moment, gdy całkiem odechciało mi się pisać. Zostawiłam sobie jednak pewną furtkę zakładając, że jednak znowu kiedyś będę w stanie, gdy wrócę do formy i dojdę z pewnymi sprawami do ładu. Teraz sądzę, że mogłabym znowu zacząć. Ale zanim zacznę, chciałabym przedstawić swój apel do wszystkich czytelników i komentatorów tego bloga, ponieważ chciałabym uniknąć w przyszłości konfliktów i nieporozumień, jakich zarówno sama doświadczyłam, jak i obserwowałam na innych blogach.

1. Gwarantuję, że żadna moja wypowiedź, która się pojawiła i jeszcze pojawi na tym blogu, nie miała na celu obrażenia ani oczernienia kogokolwiek - i proszę, nie interpretujcie niczego, co napiszę, w taki sposób. Natomiast sądzę, że o ile nie używam sformułowań obraźliwych ani nadmiernie wartościujących i przy tym nie wymieniam nikogo z imienia czy nicka, mam jak najbardziej prawo wyrażać tu swoje odczucia związane z różnymi sytuacjami. Sądzę, że między stwierdzeniem, że ktoś jest taki czy owaki i w ogóle jak można tak postępować, a stwierdzeniem, że rani mnie czyjeś zachowanie, jest zasadnicza różnica. Stwierdzeń tego pierwszego typu unikam jak mogę, i będę unikać - natomiast w tym drugim typie nie widzę nic złego.

2. Jestem w stanie wziąć odpowiedzialność za własne zachowanie i własne wypowiedzi, natomiast bardzo proszę - nie pociągajcie mnie do odpowiedzialności za treść wypowiedzi nie mojego autorstwa pojawiających się w komentarzach. Nie odpowiadam za opinie innych osób, a nie chciałabym i nie planuję wprowadzać tu cenzury. Jeśli ktoś z Was poczuje się urażony czyimś komentarzem, bardzo proszę rozmawiać na ten temat z jego autorem bądź autorką.

3. Ostatnio zaobserwowałam, jak wiele problemów i konfliktów może powstać z powodu różnych zakłóceń na linii komunikacji międzyludzkiej. Bywa, że ta sama wypowiedź zostaje przez różne osoby całkiem inaczej odczytana. Czasem okazuje się, że mogą być zupełnie różne definicje i sposoby rozumienia tych samych pojęć. Wreszcie można (i przyznaję, że sama nieraz miałam to na sumieniu) coś źle zinterpretować czy nadinterpretować i np. odnieść do siebie coś, co dotyczyło kogoś zupełnie innego. Liczę się więc z tym, że ktoś może, i to całkiem bez złej woli, odebrać jakąś moją wypowiedź niezgodnie z intencjami. Dlatego w przypadku wszelkich wątpliwości typu "co autor miał na myśli" serdecznie zapraszam na maila. Jestem gotowa do wyjaśnień, a jeśli trzeba, sprostowań. Sama również, gdy zaistnieje ryzyko, że źle zrozumiałam Wasze notki czy komentarze, będę się starała kontaktować z Wami, by wszystko zostało wyjaśnione i nie będę podejmowała żadnych pochopnych kroków ani nikogo osądzała.


limetka 2005-10-24 20:21:43
skomentuj (9)


Z notatnika
Ponieważ jednak nie potrafię przestać pisać całkowicie (bez tego chyba nie byłabym sobą), to w czasie, gdy mnie tutaj nie było, powróciłam do tradycyjnej, "analogowej" formy pamiętnika typu zeszyt i długopis :) Po powrocie do bloga wstawiam to, co przez ten czas napisałam....

16 października 2005

Widziałam dziś w autobusie dziewczynę i chłopaka. Trochę mnie zdziwiło, że mimo iż dzień był dość ciepły, dziewczyna miała na głowie czapkę. Siedzieli tyłem do mnie, nie widziałam ich twarzy. Autobus zatrzymał się koło szpitala. Dziewczyna wstała i zobaczyłam jej profil. Była strasznie blada i miała podkrązone oczy. Chłopak wziął ją pod ramię i prowadził tak ostrożnie, jakby była kruchą porcelanowa figurką, mogącą w każdej chwili się stłuc. Razem weszli na schody prowadzące do szpitala. dzień nadal był ciepły - ale mnie przeniknął dreszcz....

19 października 2005.

Jednak stwierdzam, że nie do końca kręcę się w kólko i wracam do punktu wyjścia. Kiedyś, ilekroć zamykano przede mną jakieś drzwi, ja nadal przed nimi stałam, dobijałam się desperacko i szarpałam za klamkę. Natomiast ostatnio, gdy pewne drzwi się zatrzasnęły przytrzaskując mi boleśnie palce, byłam w stanie postapić inaczej. W pierwszym momencie, starym nawykiem, zaczęłam znowu szarpać za klamkę. Ale po chwili zastanowienia stwierdziłam, że jedyne co mogę w tej sytuacji zrobić, to odejść gdzieś daleko - nawet jeśli ból przytrzaśniętych palców nie daje o sobie zapomnieć. Stwierdziłam, że po tym, jak już poznałam, co to znaczy być w centrum wydarzeń, w pełni w nich uczestniczyć i samej coś kształtować, nie interesowałoby mnie obserwowanie z perspektywy przedsionka albo zaglądanie w okna. Albo przynależę gdzieś naprawdę - albo wcale. Zamiast tego lepiej poszukać miejsc, gdzie drzwi będą szeroko otwarte - albo gdzie przynajmniej można śmiało i bez obaw nacisnąć klamkę i wejść. Przyszedł mi też do głowy całkiem szalony pomysł - a gdyby tak samej coś zbudować, urządzić coś po swojemu i gościć tam innych? Potem pomyślałam: "Kurczę, ile ja bym się musiała uczyć... A ile to roboty! Poza tym nie mam pomysłu..." Ale po chwili stwierdziłam: "Nie swięci garnki lepią. Może kiedyś się znajdzie i czas, i wena..."

24 października 2005.

Gdzie i jak wielce ciekawie i pracowicie spędziłam weekend?
W domu starając się doprowadzić kompa do
stanu używalności po tym, jak sama zdecydowałam się sformatować twardy
dysk i przeinstalować system.
Informatykowi zajęłoby to parę godzin, mnie zajęło... cały weekend:/
Najpierw robiłam ze cztery podejścia do samego formatowania i
instalacji systemu - ciągle nie ta partycja, nie ta metoda
formatowania (licho wie jaka jest różnica między FAT32 a NTFS) i
ciągle coś z tego dysku instalacyjnego nie chciało się skopiować.
Fachowiec wiedziałby od razu :/ Potem, gdy się w końcu udało,
popełniłam następny kardynalny błąd, który kosztował mnie cały dzień
roboty i nerwów. Mianowicie NAJPIERW uruchomiłam Neostradę, a POTEM
zainstalowałam antywirusa. Muszę zapamiętać - nigdy więcej! Przy samej
Neostradzie pierwszą rzeczą, jaka włazi do systemu są wirusy i trojany
- i to kilka od razu :/ Wszystko się wieszało, każda strona otwierała
się parę minut, no i GG się nie chciało łączyć. Szczególnie się
namęczyłam z jednym takim złośliwym paskudztwem o nazwie Sdbot.yx -
jego perfidia polega głównie na tym, że ... unieszkodliwia wszelkie
zainstalowane antywirusy i firewalle :/ Uniemożliwia też edycję
rejestru i zatrzymanie procesu przez menedżera zadań. Dopiero
znalazłam jakiś skaner online o nazwie Ewido, który mi to coś wywalił
- gdybyście mieli kiedyś z tym problem, to polecam. Dopiero od wczoraj
wieczór mogę się cieszyć odnowionym kompem - ale aż nie mogę się
nadziwić, że wszystko chodzi szybko i bez problemów :)

*************************************

A tak w ogóle - co robiłam, gdy mnie nie było?
- jak napisałam powyżej, przeinstalowałam system,
- zrobiłam szablon na bloga - drugi w życiu, pierwszy nie ujrzał światła dziennego ;)
- czytałam - różne zaległe rzeczy, a także takie, które chciałam sobie przypomnieć, zarówno w formie papierowej drukowanej, jak i elektronicznej,
- dałam znak życia na chyba pięciu forach dyskusyjnych i sądzę, że będę się tam udzielać,
- strzeliło mi do głowy, by... napisać powieść ;)))) Tylko na rzaie cierpię na brak weny, ale pomysł jest otwarty ;)
- katowałam na Winampie pewien utwór, na który ostatnio zwróciłam uwagę; ciekawe tylko, kiedy mi się znudzi, gdy rózne stacje radiowe też będą go katować...


Move On Now - Hard-Fi

Baby baby, I think it's time we move on now
Baby baby, I think it's time we move on now

Looking out my bedroom window
See the planes take off from Heathrow
One by one they come and go
On and on, on and on
I think about the places I'd go
Think about this place I call home
All the shots, and all the con
All around, all around

Red light blinking in the twilight
Tracing out a path right out of here and now
Red light blinking in the twilight
Tracing out a path right out of here and now

Baby baby, I think it's time we move on now
Baby baby, I think it's time we move on now

Don't you think it's quiet around here?
Doesn't seem so much to do here?
Think back to this time last year
Good times, good times, good times
Don't you think we've stayed far too long?
Don't you think the colour has gone?
Get on a plane it can't be wrong
Moving on, moving on

Red light blinking in the twilight
Tracing out a path right out of here and now
Red light blinking in the twilight
Tracing out a path right out of here and now

Baby baby, I think it's time we move on now
Baby baby, I think it's time we move on now

Baby baby, I think it's time we move on now
Baby baby, I think it's time we move on now

Dance floors are empty, clubs have all closed down
Nothing's going on round here, it's time we left town
Got a feeling my love we've got to get out
Before it brings us down... down... down...




limetka 2005-10-26 00:21:01
skomentuj (4)


nie chcę...
Ja naprawdę chyba mam jakąś tam intuicję. Niedawno przyśniło mi się, że miałam wejść do klasy pełnej dzieciaków i poprowadzić tam lekcję, a bylam nieprzygotowana. Wpadłam w przerażenie i się obudziłam - z ulgą, że to tylko sen. Tymczasem ... przedwczoraj sen stał się jawą. Weszłam do pracy i od razu usłyszałam, że w czwartek, piątek i sobotę mam prowadzić zastepstwo. Nogi się pode mną ugięły... Nie znoszę uczyć, nie robilam tego półtora roku, a poza tym nigdy nie radziłam sobie z dyscypliną w grupach. Gdy półtora roku temu przestałam być lektorem j. angielskiego i zostałam przeniesiona na stanowisko przy komputerze polegające na robieniu testów i materiałów do zajęć, w pierwszym momencie byłam pełna buntu wobec przyczyn z jakich to się dokonało i niesprawiedliwego potraktowania mnie.Ale potem stwierdzilam, że to była zmiana na lepsze - cisza i spokój, mozna było się oderwać od pracy, przejść się, kawę zrobić, ze współpracownikami pogadać, nie ma takiej presji, nie ma takich wymagań, nie ma takiej odpowiedzialności... A teraz co? Skoro mnie odsunięto od uczenia za to, że się komuś nie spodobałam, to jaką mam gwarancję, że teraz ktoś nie poleci z gębą do biura, zwłaszcza że kompletnie wyszłam z wprawy? Że nie zawalę tej lekcji zapomniawszy o jednym z milionów cholernych szczególików, o których trzeba pamiętać? Że ci ludzie w ogóle będą mnie słuchać? Nie mogli wziąć kogoś, kto się tym zajmuje na co dzień i wiadomo, że zrobi to dobrze?

No i jeszcze sobota. Nienawidzę tego. Praca w sobotę kojarzy mi się najgorzej jak można. Byłam do tego zmuszona może trzy, może cztery razy w życiu. Pamiętam jedną taką totalnie zmarnowaną sobotę, jeden z najgorszych dni w moim życiu, gdy siedziałam jak na szpilkach zamartwiając się, co się gdzieś tam dzieje, nie mogąc tego sprawdzić i odkręcić, a tu musiałam prowadzić egzamin i robić dobrą minę do złej gry...

W ogóle ostatnio mam niemiłe sny. Jakkolwiek bym nie próbowała odciąć się od różnych spraw, podświadomość robi swoje. Ciągły, nieustający motyw odrzucenia i niezrozumienia...
limetka 2005-10-27 12:33:39
skomentuj (4)


Kolejna epidemia...
Jak niedawno w sieci krążyły funtesty, tak teraz test cyprysa. O co w nim chodzi? Z grubsza o to, jak bardzo dana osoba pasuje do przeciętności, jak bardzo jest "szara". Poddałam się powszechnemu trendowi (czyżby jakiś krok w stronę szarości?) i rozwiązałam. Wynik:

Jesteś w połowie szara ...
Co oznacza, że i w połowie niepowtarzalna . Wydaje Ci się, że to złoty środek na życie? Nie wiadomo, teoretycznie istnieją ludzie, którym się podobasz, a z drugiej strony zaznaczasz swoją odmienność w paru aspektach. Niestety połowiczne byty mają to do siebie, że nie są ani jednym ani drugim. Musisz się zdecydować, w którą stronę podążysz (w każdym kierunku masz taką samą długą drogę) czy może chcesz pozostać nijaka.

Dopisek: Przeprowadziłam eksperyment. Parę sekund później zrobiłam test jeszcze raz, z innym loginem. Tym razem wybierałam zupełnie inne odpowiedzi. Wynik wyszedł mi tylko o 4% bardziej "szary". Wychodzi na to, że jakkolwiek bym nie próbowała być "szarą masą" to i tak mi nie wyjdzie ;)
limetka 2005-10-29 21:17:28
skomentuj (4)