Strona główna zaczynam pakować swoje życie w kartony
I wcale mi nie żal. Ani trochę. Moje dobre wspomnienia związane z tym miejscem zawierają się niemal jedynie w pierwszych trzynastu-czternastu latach mojego życia. Potem już było tylko gorzej, a to, co złe, zatarło to, co dobre. Stopniowo ten dom stał się dla mnie kulą u nogi hamującą mnie w moich poczynaniach i z chęcią się teraz tego obciążenia pozbędę.

Żal mi za to czego innego. Na pewnym forum znalazłam informację, że kto inny bierze się za tłumaczenie czegoś, co swego czasu ja miałam tłumaczyć, nawet miałam gotowe kilka fragmentów. W pierwszym momencie odruchowo chciałam zaprotestować: " Jak to, przecież to ja...." Ale już trudno. Wszystko przepadło. Tamto przedsięwziecie rozsypało się, podobnie jak parę innych spraw i planów. Co najwyżej jakiś zbłąkany internauta może przeczytać dwa z kilku fragmentów mojego tekstu, gdy trafi na pewną stronę internetową, która obecnie jest tak samo martwa jak tamten projekt...
limetka 2006-02-07 16:55:25
skomentuj (3)
nie chce mi się
Pisać bloga. I w ogóle podejmować jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego. I wcale nie jestem niczym zdołowana, nie spotkała mnie żadna życiowa katastrofa, nie mam ochoty się od niczego odcinać ani zamykać przed światem. Po prostu mi się nie chce używać mózgu. Ostatnio mój umysł działa jedynie w kierunku "do wewnątrz", w sensie przyswajania informacji (ale takich łatwiejszych i bardziej strawnych - nie chce mi się np. zajmować czymkolwiek ambitnym), natomiast rzadko kiedy coś się z niego wydostaje na zewnątrz. I przyznam, że wcale mi to nie przeszkadza. Nie chce mi się nawet ... chcieć. I nawet nie wiem, czy chciałabym chcieć znowu chcieć czegokolwiek ;))))

A po 24 lutego być może przez kilka dni nie będę miała w ogóle dostępu do sieci - etap przejściowy między odłączeniem netu w jednym miejscu zamieszkania i przyłączeniem w drugim. W związku z tym mogę nawet nie mieć możliwości odpisywania na maile czy wiadomości na GG, więc proszę się na mnie nie obrażać za brak odpowiedzi :)
limetka 2006-02-18 15:56:59
skomentuj (2)
cykliczność zdarzeń
Piszę jeszcze z dawnego domu, bo ku mojemu zdumieniu jeszcze nie odłączyli mi netu. Muszę zadzwonić do Tepsy i poważnie porozmawiać...

Ciekawe, ze co roku o tej porze przeżywam bardzo ciężkie dni. Koniec lutego, początek marca - to reguła. Zawsze, dosłownie zawsze mam poczucie, że zwala się na mnie mnóstwo rzeczy naraz, znacznie powyżej mojej wytrzymałości. Albo ktoś coś na mnie zrzuca, albo ktoś mnie odrzuca, albo ja mam ochotę coś porzucić czy też czymś rzucić :>

Ostatnio codziennie wychodzę z pracy po godzinach, z bólem głowy, zestresowana i tak skołowana, że nie wiem gdzie jestem i jak się nazywam. Spróbujcie wykonać kilkaset telefonów dziennie, nawet kilkusekundowych z informacją, że tego i tego dnia zaczynają się zajęcia... Ale tego nie dosyć. Plan jest ułożony po wariacku, ciągle coś koliduje jedno z drugim, a ja się dowiaduję o tym dopiero w momencie gdy dzwonię i dostaję opieprz za cudzą chybioną decyzję: "Ale ja jestem wtedy na egzaminie, przecież się nie rozdwoję". Rozumiem. Ale ja też się nie rozdwoję i nie zdołam wszystkich zadowolić. Nie mówiąc o tym, że ci ludzie obarczają mnie wina za ten chaos, bo to mnie przypadło niewdzięczne zadanie informowania ich o tym. Coś mi się kojarzy, że gdzieś kiedyś zabijano posłańców przynoszących złe wieści - to coś na podobnej zasadzie. Nie mówiąc o tym, że od miesiąca już nie miałam całkowicie wolnej soboty... Dziś na przykład wyszłam o 18 i marzę tylko o tym, by się wreszcie wyspać... A od poniedziałku ten cały kocioł i magiel z przeprowadzką. I kiedy ja z tym wszystkim zdążę???

Dwa lata temu, pamiętam, było niemal identycznie. Miałam ochotę trzasnąć drzwiami z drugiej strony. Teraz nie trzasnę, bo z czego bym się potem utrzymała w tym mieszkaniu?
limetka 2006-02-25 21:04:07
skomentuj (5)
tu zaszła zmiana :)
Już jakiś czas temu zauważyłam, że szablon mi zdechł, a konkretnie zdechł obrazek. Do tej pory jednak nie miałam czasu ani możliwości tego zmienić. Dzisiaj jednak, korzystając z gościnnego dostępu do sieci, zdecydowałam się przebrać blog w wiosenne ubranko. Zaklinam wiosnę, może coś to da? :)
limetka 2006-02-26 16:42:02
skomentuj (5)