Strona główna przymiarka na rok 2006
Na razie nazywam to jedynie przymiarką.A dlatego, iż wiem z doświadczenia, że gdy nazwę coś wprost planem czy postanowieniem, to zaraz doświadczam praktycznej realizacji powiedzenia "If you want to give God a laugh, tell him your plans". Zatem planowanie mi się przeważnie nie udaje. Ale przymierzyć się do różnych rzeczy mogę, co niniejszym czynię.
1. Pierwsze i najważniejsze - znaleźć odpowiednie mieszkanie i urządzić się w nim.
2. Pójść na terapię DDA.
3. Zrobić coś, by nie uwstecznić się intelektualnie:
- czytać co miesiąc minimum trzy NOWE, nieznane mi jeszcze książki, w tym w miarę możliwości coś po angielsku
- w ogóle więcej używać angielskiego na poziomie zaawansowanym, bo inaczej utknę na średniozaawansowanym słownictwie i gramatyce, jakimi operuję w pracy.
4. Nauczyć się lepiej gospodarować pieniędzmi, by mieć ich więcej dla siebie i móc cokolwiek odłożyć:
- zmniejszyć kwoty, jakie wydaję na rachunki; ponieważ najwięcej zżera neostrada, po przeprowadzce poszukać jakiejś tańszej opcji, może np. kablówka,
- znaleźć sposób na dorobienie - więcej korepetycji, tłumaczenia.
5. Wyjechać gdzieś w czasie tegorocznego urlopu. Wcześniej na ten wyjazd odłożyć (patrz punkt 4).
6. Kombinować coś z inną pracą - ale uważać, by się nie wpakować na zasadzie "zamienił stryjek siekierkę na kijek". Przejście rozmowy kwalifikacyjnej nie jest takie straszne, bo już w paru miejscach chcieli mnie zatrudnić, ale wszystko rozbija się potem o oferowane warunki zatrudnienia, które jak dotąd zawsze okazywały się gorsze niż to, co mam obecnie - jakieś dziwne formy umowy bez różnych świadczeń i praw, okresy próbne bez gwarancji dalszego zatrudnienia, konieczność rejestrowania działalności gospodarczej...
7. Dla poprawy samopoczucia zmienić coś w swoim tak zwanym image'u. Najbardziej widoczna byłaby zmiana fryzury, ale z moją obecną wiele zrobić się nie da ( a całkiem na krótko się nie obetnę). Więc może dla odmiany zacznę zapuszczać długie bądź przynajmniej półdługie włosy. Dwa i pół roku temu miałam włosy do połowy pleców i ponoć było mi z tym nieźle...
8.Częściej spotykać się ze znajomymi. O ile się da, z wirtualnymi znajomymi częsciej widywać się w realu. Kojarzyć się ludziom z żywą osobą, a nie z literkami na monitorze - i samej patrzeć na nich jak na żywe osoby.
9. Przestać na siłę pragnąć rzeczy, które mi nie wychodzą i im bardziej ich chcę, tym bardziej ich nie mam - a zwłaszcza odpuścić sobie obsesyjne myśli o partnerstwie i związkach:"bo ja mam już ponad 26 lat i nigdy nic mi nie wyszło... :( ". A może, jak na ironię, gdy przestanę pragnąć, to te wszystkie rzeczy same się pojawią? Tyle że co mi po czymś, czego już nie będę pragnęła? :]
limetka 2006-01-02 01:38:47
skomentuj (7)
***
Nie sądziłam, że znalezienie odpowiedniego mieszkania jest takie trudne. Kiedyś myślałam, ze wystarczy mieć kasę i chęci. A gdzie tam... Po pierwsze, mieszkam w mieście, gdzie niewiele się buduje. Po drugie, na tak zwanym rynku wtórnym pełno jest albo mikroskopijnych kawalerek, albo mieszkań dużych i drogich - rzadko kiedy trafia się coś pośredniego. Te "pośrednie" chodzę oglądać gdy się da (inna sprawa, że mam czas tylko w środy i soboty) - ale barierą jest albo cena niewspółmierna do standardu i warunków (np. dzisiejszy niewypał), albo długi termin oddania (jedno mieszkanie mi się spodobało, ale gdy usłyszałam, że mają się wyprowadzić w maju, to się lekko załamałam). A może za dużo wymagam?

***

Ciągle ostatnio ogarnia mnie specyficzna melancholia. Związana ze sprawami, które się skończyły. Z osobami, z którymi być może nie zamienię ani słowa. Z miejscami, w których już nie mam czego szukać. I bardzo proszę, nie piszcie mi, że trzeba iść do przodu.
limetka 2006-01-04 15:12:04
skomentuj (13)
***
Wnioski z pewnej rozmowy na GG (mam nadzieję, że mogę zacytować :))):

"Trzeba się nauczyć wprawić w ruch maszynę niekoniecznie zaprzegając do tego pół wsi batem ;p można też np wsiąść za kierownicę i nacisnąć na pedał gazu ;)"

"Koty interesują się nie tym, co jest w ich misce, ale tym, czego w niej nie ma". Dopisuję - ludzie też.

***

Zestaw z soboty - płyn do kąpieli i balsam do ciała o zapachu czekolady, czekolada Milka Winter Dreams i czekolada do picia. Zestaw wczorajszy - miałam na sobie sweterek przetykany srebrną nitką, szalik przetykany srebrną nitką, srebrny lakier na paznokciach, srebrny cień na powiekach, srebrne kolczyki i srebrny (no, metalowy, ale w srebrnym kolorze) zegarek. Tak mi się wszystko dobrało w zestawy, mimo że specjalnie się o to nie starałam. Grozi mi monotematyczność odzieżowo-kosmetyczna :)
limetka 2006-01-10 02:02:52
skomentuj (13)
Nie chciałabym się za szybko chwalić, by nie zapeszyć...
... ale chyba coś mam w kwestii mieszkania :)
limetka 2006-01-12 00:37:41
skomentuj (5)
Sprawa zaklepana :)
W sobotę została podpisana tzw. umowa przedwstępna :) I pomyśleć, że gdy dostałam telefon z biura nieruchomości, że jest takie mieszkanie na sprzedaż, w ogóle się zastanawiałam, czy je oglądać... Byłam już wściekła i zniechęcona tym, jak parę godzin wcześniej poczułam się zrobiona w tak zwane bambuko. Czego bowiem byście się spodziewali widząc taki opis? "parter/II p., na podłogach wykładziny dywanowe, kuchnia przejsciowa - glazura, na podłodze lenteks, łazienka razem z WC - glazura, terakota, okna pierwotne drewniane, wszystkie instalacje wymienione, mieszkanie zadbane, w kamienicy - wysokie - 3,8 m, dobry punkt, opuszczenie koniec stycznia." Wybrałam się tam z wujkiem, który miał mi doradzać, bo nieco się zna na budownictwie itp. Miny nam się wydłużyły, gdy miła pani z biura podprowadziła nas pod sypiącą się ruderę, której nikt nie malował i nie remontował chyba od kilkudziesięciu lat, otworzyła spróchniałe drzwi i wprowadziła na ohydną, obskurną klatkę schodową z rozchwianymi schodami, na których strach było stanąć... Mieszkanie - po remoncie kosmetycznym mającym przykryć obraz rozkładu, stare spękane ściany przykryte nową tapetą i kafelkami. Ludzie, to samo mam w obecnym domu... Popatrzyliśmy po sobie i jednocześnie pokręciliśmy głowami - to nie to, to kompletnie nie to...

Około drugiej telefon z innego biura, w którym, jak zauważyłam, panowie znacznie skuteczniej zabrali się do dzieła. Mieszkanie 36 m.kw., w kilkunastoletnim czteropiętrowym bloku.Byłam już zniechęcona i spodziewałam się kolejnego nabicia w butelkę. Pojadę i tylko czas zmarnuję, zwłaszcza że właśnie szłam do pracy i oglądać mogłabym dość późnym wieczorem. Dzwonię do wujka, streszczam ofertę, pytam - czy w ogóle warto oglądać? Odpowiedź - zawsze warto. Na miejscu stwierdziłam, że wprawdzie ideał to nie jest, ale ... najbardziej OK ze wszystkiego, co obejrzałam do tej pory :) A na coś bardziej zbliżonego do ideału musiałabym czekać rok... No i teraz czekam, aż poprzednia właścicielka się wyprowadzi. Termin oddania 27 lutego, potem pewnie jeszcze co nieco trzeba będzie tam zrobić. Kuchnia i łazienka są nowiutkie i czyściutkie, ale pokoje wymagają pewnego odświeżenia. Już coś była mowa o zrywaniu tapet i odmalowaniu... Tylko tak sobie myślę, że prawie nie mam mebli, które można by tam zabrać - nie ma sensu przewozić tych starych gratów. Nic to, najwyżej jakiś czas będę spała na materacu i jadła przy biurku przed kompem ;)
limetka 2006-01-15 23:30:21
skomentuj (18)
***
Ano nie było mnie przez jakiś czas. Primo, korzystając z przedłużonego weekendu (grupy poniedziałkowo-czwartkowe zakończyły już zajęcia, dzięki czemu zyskałam w tym tygodniu dodatkowy dzień wolny) wyjechałam sobie na parę dni i prowadziłam egzystencję kompletnie beznetową. Secundo, i tak nie miałam o czym pisać - chyba że o tym, dlaczego jest tak piekielnie zimno, że ja protestuję i że pani zimie już dziękujemy za współpracę. Wprost uwielbiam niedogrzane domy z nieszczelnymi oknami, domy, w których trzeba nieustannie palić w piecu dokładając co pół godziny i w których zamarza woda w rurach :> Aha - podobnie jak koleżanka Kamyk, złamałam się ostatecznie i po wielu latach bojkotu przywdziałam nakrycie głowy zwane czapką. Argument podobny - nie chcę stracić uszu. Przynajmniej ten jeden, bo kwestia tych jakichś enigmatycznych zatok w ogóle do mnie nie przemawia, gdyż nigdy nie miałam z nimi problemów. W zapalenie zatok jakoś nie wierzę, natomiast w odmrożenie uszu tak :> Na szczęście to coś zwane czapką, co ostatnio noszę, nie uraża mojego poczucia estetyki - wygląda jak taki kapelutek z lat 20. i nawet pasuje mi do fryzury :)
limetka 2006-01-23 23:59:34
skomentuj (7)
@#%^*&(!
Wszystkich zwolenników i sympatyków zimy zapraszam do postawienia się w mojej sytuacji. Atrakcje w programie: brak ciepłej wody, nieczynne ogrzewanie (przy tej temperaturze!) bo jakiś element zamarzł, temperatura w pomieszczeniu poniżej 10 stopni, a do tego oczywiście do tej pory brak wypłaty. Ciekawe, po ilu dniach ( a może godzinach) będziecie mieli dosyć.
limetka 2006-01-25 10:01:14
skomentuj (11)
***
W najbliższym czasie będzie mnie mniej w sieci niż zwykle. Przyczyna - dom mi się wali na głowę. Ten stary, w którym dotychczas mieszkałam. Na miesiąc przed przeprowadzką. Ta awaria, o której wspominałam, okazała się poważniejsza niż mogłoby się wydawać. Wskutek mrozów pękła rura w ścianie - w takim miejscu, że ciężko się do niej dostać. W najbliższym czasie trzeba będzie wezwać fachowca, ale to może kosztować sporo kasy. Jak na razie opcje sa dwie - albo ogrzewać dom tak, by się dało w nim mieszkać, a jednocześnie podstawiać garnki i miski pod przeciekający sufit w kuchni licząc się z tym, że lada dzień wspomniany sufit zawali się na głowę - albo ratować sufit utrzymując w domu temperaturę niewiele wyższą od tej na dworze. Pomieszkuję więc gdzie indziej, gdzie jest ciepło i wygodnie, ale nie ma netu. Do domu wpadam od czasu do czasu, by coś zabrać i sprawdzić czy ten dom w ogóle jeszcze stoi... Wtedy też szybko zaglądam do sieci, sprawdzam pocztę, ewentualnie wrzucę jakąś notkę czy komentarz na blogu. Do tych, co czują się zaniedbywani na GG ;) - wybaczcie, ale nie mam teraz ani czasu, ani głowy do rozmów, nie mówiąc o tym, że w tej temperaturze nie da się dlugo wytrzymać przy kompie. Kurczę, że coś takiego musiało wyjść w ostatniej chwili... Czemu ta poprzednia właścicielka potrzebuje aż tak długiego terminu na pakowanie i nie mogę się szybciej przeprowadzić? To jakaś tragikomedia - mieć własne mieszkanie, a jednoczesnie nie bardzo mieć gdzie mieszkać; być zmuszoną do kursowania między dwoma domami mając w perspektywie przeprowadzkę do trzeciego, ale nie mogąc jej jeszcze zrealizować w praktyce...
limetka 2006-01-28 20:31:54
skomentuj (4)
***
Mimo powszechnej aprobaty dla poprzedniego szablonu, wprowadzam zmianę, gdyż miałam wrażenie, że zamarzam na sam jego widok ;)

***

Dialogi pracownicze:
1)
- Co to znaczy, gdy coś piszczy w prawym uchu?
- Dostaniesz wypłatę.
- O, przestało.
- To dostaniesz na raty....
- A mnie mieli przelać tydzień temu i nie przelali.
-Przelewa się, przelewa i przelać się nie może.
- To u nich się widać też nie przelewa...
- Widać za dużo chcieli przepchnąć naraz i kable się zatkały.
2)
- Myślicie, że będziemy mieli wolne ferie?
- Nie, każą nam przynieść szczoteczki do zębów i czyścić fugi między kafelkami w każdej toalecie.
- I będzie The Fugees...
-Killing me softly with this toothbrush...
limetka 2006-01-31 00:53:31
skomentuj (3)
znieczulica?
Co się ze mną dzieje? Media donoszą o ludzkich tragediach i dramatach, a ja się tym w ogóle nie potrafię przejąć. W ogóle jakoś to wszystko nie dociera do mojej świadomości. Bo mnie tam nie było, bo to nie moja rodzina ani znajomi.... I to już kilka razy tak było - gdy wszyscy wokół przeżywali jakąś tragedię i łączyli się w cierpieniu z jej ofiarami, ja - zaabsorbowana czym innym. Czyżbym była zimna, nieczuła i egocentryczna?
limetka 2006-01-31 11:47:48
skomentuj (5)